Do Kielc
zostało niecałe 20 km, gdy nasza podróż
została gwałtownie przerwana. Hałas, snop
iskier za jadącym w ciemności samochodem i
szczęśliwie zatrzymaliśmy się na poboczu. Nie
wyglądało to dobrze; prawa półoś wysunęła
się z przynależnego jej miejsca i tylko dziwnym
trafem koło nie odpadło. Auto nie było nowe i
wiedzieliśmy, że czekają nas naprawy, ale
odjechaliśmy zaledwie 236 km od Poznania.
Nikt tego nas głośno nie powiedział, ale w
myślach każdy zadał sobie pytanie, czy
zdołamy taką ruiną dojechać nad jezioro? A
przecież mieliśmy przed sobą kawałek drogi;
żeby dotrzeć nad jeziorko musieliśmy
przejechać około 8000 km, a później
chcieliśmy jeszcze skoczyć do krainy jurt.
Niewątpliwie plan wyprawy dziewiętnastoletnią
ładą nad Bajkał i do Mongolii był śmiałym
zamierzeniem.
|